Prywatne kredyty dla zadłużonych – dlaczego nie warto z nich korzystać?

O prywatnych inwestorach oferujących pożyczki i kredyty bez sprawdzania baz, dla osób mających zadłużenia opinie bywają różne. Dla wielu osób to rozwiązanie, które pozwoliło pokonać trudną sytuację finansową i wyjść z długów, inni twierdzą, że opcja ta jest niezwykle niekorzystna i na rynku finansowym są o wiele lepsze i atrakcyjniejsze pod względem kosztów i bezpieczeństwa produkty.

Co trzeba zrobić, by uzyskać prywatny kredyt dla zadłużonych?

Pierwszym krokiem jest znalezienie inwestora, co również nie należy do łatwych (szczególnie, jeśli szuka się korzystnej oferty). Niestety o (nie)uczciwości inwestorów można pisać książki. Oczywiście nie wrzucamy wszystkich do jednego worka, jednak oferujący prywatne kredyty dla zadłużonych niezwykle często wykorzystują trudną sytuację finansową dłużników proponując im pomoc w formie zobowiązania, niestety bardzo kosztowną. Wielu prywatnych inwestorów wymaga zastawienia nieruchomości i ruchomości, w tym nie tylko samochodu, ale też cennej biżuterii czy sprzętu AGD.

Jak nie dać się oszukać?

Kredyt prywatny powinien być ostatecznością. Jak już wspomnieliśmy, na rynku finansowym znajdą się produkty, które pozwolą uzyskać potrzebną gotówkę nawet tym osobom, które widnieją w bazach dłużników. Dlaczego pożyczka w instytucji pozabankowej jest korzystniejsza od kredytu prywatnego? Przede wszystkim, dlatego że ich działanie objęte zostało i regulowane jest przez prawo. Ustawa antylichwiarska, czyli ustawa z dnia 12 maja 2011 roku o kredycie konsumenckim oraz podobne ustawy wskazują maksymalną wysokość oprocentowania pożyczki i kosztów pozaodsetkowych, dzięki czemu nie dochodzi do sytuacji, w których osoba zaciągająca zobowiązanie musi zwrócić dwa lub trzy razy więcej. Dodatkowo wskazuje konieczność zgodnego z prawem działania przedstawicieli i doradców, którzy nie mogą oferować dodatkowych ubezpieczeń nieadekwatnych do zaciąganego zobowiązania oraz klienta, np. emerytowi ubezpieczenia na wypadek utraty pracy.

 

Inspiracją do napisania artykułu był Blog Gotówkanajuz za co serdecznie dziękujemy jego autorom.